Poczytajmy!

Ciągle coś czytam, choć i tak mniej, niż bym chciał. Zobaczymy, jak wyjdzie z pisaniem o tym czytaniu...

Chłopcy - Ćwiek Jakub Chłopcy 2. Bangarang - Ćwiek Jakub

Motocykle, seks, zadyma i Zagubieni Chłopcy

Kto z nas nie zachwycał się w dzieciństwie przygodami Piotrusia Pana i jego potyczkami z kapitanem Hakiem? Pamiętam, jak z wypiekami na twarzy oglądałem filmowy sequel jego przygód Hook z Robinem Williamsem w roli podtatusiałego Piotrusia. Z nieco mniejszą przyjemnością wspominam moment, kiedy dotarło do mnie drugie znaczenie opowieści o Piotrusiu i zagubionych chłopcach, które najlepiej ilustruje poniższy obrazek:

 

W opowiadaniach Jakuba Ćwieka na szczęście odnajdujemy inną wersję wydarzeń. W telegraficznym skrócie, żeby nie spoilerować: oto, jak mówi jedna z postaci, Piotrusia pojebało i zastąpił on kapitana Haka w roli szefa piratów chcących uśmiercić Chłopców. Dzwoneczek przejmuje dowodzenie i wraz z bandą niesfornych urwisów przenosi się do naszej rzeczywistości, gdzie stara się związać koniec z końcem i stworzyć im namiastkę domu i drugą Nibylandię. Chłopcy rosną i fizycznie mężnieją, w głębi serca pozostając jednak beztroskimi - choć już niekoniecznie niewinnymi - wyrostkami.

 

Znajdziemy tu wiele z tego, o czym marzy każdy dorastający chłopak: motocykle, walki na noże, przygody, rozróby, przekleństwa, wódę, narkotyki i seks. W różnych proporcjach i niekoniecznie w tej kolejności.

 

Chłopcy byli pierwszym dziełem Jakuba Ćwieka, na jaki natrafiłem. Spodobało mi się tak bardzo, że nie trzeba było mnie długo namawiać na kolejne książki spod pióra tego jakże płodnego autora młodego pokolenia (14 wydanych pozycji w ciągu niespełna dziewięciu lat!). Niebawem pokuszę się o zrecenzowanie DreszczaOfensywy szulerów, na swoją kolejkę do przeczytania czeka chwalona przez wszystkich kwadrologia Kłamcy. Ale, ale - teraz o Chłopcach

 

Pierwsza część wpadła mi w ręce mniej-więcej przed rokiem (może półtora roku temu), kolejną kupiłem bez wahania zaraz po jej wydaniu. Jako, że z perspektywy czasu nie potrafię ze stuprocentową pewnością przyporządkować poszczególnych opowiadań do konkretnego tomu, pozwolę sobie zrecenzować je jako całość. 

 

W nadawaniu opowiadaniom tytułów Ćwiek zastosował zabieg, który trudno mi nazwać innym słowem, niż ZAJEBISTY. Poszczególne utwory noszą mianowicie tytuły pochodzące od hasełek modnych wśród przekonanej o swojej niesłychanej dorosłości gówniażerii popularnie nazywanej dziś (choć nie do końca wiem, przez kogo) gimbazą. A więc, możemy przeczytać opowiadania: Będziesz to prał!; Twój stary; Boidupy; Kto się przezywa... i tak dalej. Już za ten w gruncie rzeczy niewielki, acz pomysłowy, zabieg autor mocno u mnie zapunktował. A to punktowanie miało się dopiero zacząć... Bo plusów jest bardzo dużo! Na początku należy jednak ustalić jedną bardzo istotną rzecz: sięgając po Chłopców musicie mieć świadomość tego, czego możecie oczekiwać. Jeżeli szukacie ambitnej, wysublimowanej literatury z głębokim przesłaniem albo solidną dawką poezji (choć tę można w niej znaleźć... w pewnym sensie), czym prędzej odłóżcie tę książkę i poczekajcie na odpowiedni nastrój! Jeśli jednak tym, czego poszukujecie, jest kawał niekoniecznie wymagającej, acz barwnej i pełnej polotu Rozrywki (świadomie wielką literą) - jesteście w domu!

 

Wielu krytyków zarzuca Ćwiekowi niedociągnięcia w jego pisarstwie, niedobór opisów i przedialogizowanie formy. Tu kłania się to, o czym pisałem przed chwilą, a więc oczekiwania, bowiem kiedy szukamy w książce ni mniej, ni więcej, a lekkiej przyjemności i zabawy, taki styl pisania zamienia się w niebagatelny walor. To w dużej mierze dzięki niemu objętość stron pozostałych do zakończenia książek topnieje w oczach! Kończąc wątek warstwy językowej: Chłopcy nie są pozycją dla kogoś, komu przeszkadza duże nagromadzenie słów powszechnie uznawanych za wulgarne lub obraźliwe. Mnie nie przeszkadza w żadnej mierze.

 

Kolejnym plusem Chłopców jest niesłychana barwność głównych bohaterów. Nie sposób nie polubić ogromnego i wulgarnego, ale zabawnego, szczerego i prostolinijnego Kędziora. Niemy Milczek urzeka celnością wygłaszanych na migi i werbalizowanych przez inne postaci puent. Mały Kubuś jest natomiast bardziej dorosły, niż większość otaczających go dryblasów. 

 

Kolorytu nie brakuje również światowi przedstawionemu. Elementy magicznego realizmu  zostały zaimplementowane do pozornie codziennej, polskiej rzeczywistości z godną podziwu biegłością, dzięki czemu czytelnik od razu je kupuje i woła o więcej! Wątki dilerki magicznym pyłem, wojen motocyklowych gangów i niepokojącego przejścia przez wymiary nazywanego tu Skrótem przyprawiają czytelnika o wypieki na twarzy.

 

Czy to książka bez wad? Nie do końca. Mnie osobiście rzucił się w oczy fakt pewnego zachwiania równowagi przy kreacji postaci. O tyle, o ile główni bohaterowie są bardzo barwnie nakreśleni, o tyle postacie drugoplanowe i przeciwnicy Zagubionych Chłopców są nieco bezbarwni i schematyczni. Nie przeszkadza to jednak w pochłanianiu kolejnych przygód głównych bohaterów z ogromną przyjemnością.

 

Mocno niepokoi ostatnie opowiadanie Chłopców 2, nazwane ku mojemu przerażeniu Epilogiem. Nie mogę napisać zbyt wiele o źródle tego niepokoju, aby nie spoilerować, niech starczy więc to, że w pewnym momencie na głos powiedziałem: No bez jaj! Na szczęście autor (może tknięty wyrzutami sumienia) śpieszy z wyjaśnieniami w Posłowiu, w którym pada zdanie, na jakie czeka każdy czytelnik po otrzymaniu takiej dawki rozrywki: Oczywiście, to nie koniec. Dzwoneczek i Chłopcy wrócą. Czekam z niecierpliwością.

 

Podsumowując: Chłopcy Chłopcy 2 to ogromna dawka czystej przyjemności z czytania, w której każdy facet (a myślę, że również lwia część Pań) odnajdzie niepohamowaną zabawę. Były momenty, w których śmiałem się na głos, w innych z wypiekami na twarzy śledziłem bieg wypadków. Z czystym sumieniem odkładam tę książkę na półkę z moimi ulubionymi pozycjami literatury popularnej ostatnich lat i szczerze polecam!